Zbiornik trzeba umyć w całości, także tam, gdzie nie sięga ręka ani wzrok. Zadanie wygląda prosto tylko z zewnątrz, ponieważ wnętrze ma zakrzywione ściany, dno i sufit, a osad nie odkłada się równomiernie. Rozwiązaniem jest urządzenie wprowadzane przez właz, które rozprowadza wodę po całej powierzchni wewnętrznej. W praktyce przemysłowej stosuje się trzy zasadnicze konstrukcje, a różnią się one nie ceną, lecz sposobem, w jaki podają wodę na ściankę. Wybór między nimi przesądza o tym, ile potrwa cykl i czy po jego zakończeniu zbiornik będzie naprawdę czysty.
Kula myjąca, czyli konstrukcja bez części ruchomych
Kula myjąca to element o kształcie zbliżonym do piłki, z układem stałych otworów rozmieszczonych na całej powierzchni. Woda wpływa do środka i wydostaje się przez wszystkie otwory jednocześnie, dzięki czemu spływa po ściankach zbiornika szerokim strumieniem. Urządzenie nie ma łożysk ani uszczelnień, które mogłyby się zużyć. Ta prostota stanowi jego największą zaletę, ponieważ awaryjność kuli myjącej jest znikoma, a konserwacja ogranicza się do sprawdzenia drożności otworów.
Ograniczenie wynika z tej samej cechy. Woda opuszcza kulę przy stosunkowo niskim ciśnieniu i rozlewa się po powierzchni, zamiast w nią uderzać. Zabrudzenie zostaje więc spłukane, ale nie oderwane od powierzchni. Kula sprawdza się przy płukaniu, przy usuwaniu resztek produktu ciekłego oraz przy myciu podtrzymującym, wykonywanym często i zapobiegawczo. Osad przywarty do ścianki wymaga jednak zastosowania innego urządzenia myjącego.
Turbina myjąca, czyli strumień w ruchu
Turbina, nazywana też głowicą rotacyjną, obraca się wokół jednej osi pod wpływem przepływającej wody. Dysze umieszczone na ramieniu zataczają koło, przez co strumień omiata ściankę zamiast na nią spływać. Efekt jest zauważalnie inny, ponieważ woda uderza w powierzchnię pod kątem i działa mechanicznie, a nie tylko rozpuszcza zabrudzenie. Ta sama ilość wody wykonuje dzięki temu więcej pracy.
Konstrukcja turbiny myjącej pozostaje stosunkowo prosta, ponieważ obrót zachodzi w jednej płaszczyźnie. Strumień pokrywa więc pas powierzchni, a nie całą kulistą przestrzeń wnętrza, przez co niektóre miejsca dostają mniej wody. Dlatego turbiny stosuje się do mycia regularnego w zbiornikach o umiarkowanych wymaganiach, tam gdzie osad odkłada się przewidywalnie i nie nadąża stwardnieć. Są przy tym tańsze i mniej wrażliwe na jakość wody niż konstrukcje rozbudowane.
Głowica obrotowa, czyli mycie według wzoru
Głowica obrotowa obraca się w dwóch płaszczyznach jednocześnie, dlatego dysze przemieszczają się po torze pokrywającym całą wewnętrzną powierzchnię zbiornika. Ruch nie jest przypadkowy, tylko powtarza się według stałego schematu, więc po określonej liczbie obrotów strumień trafia w każdy punkt ścianki. Napęd pochodzi z przepływu wody, a jego prędkość reguluje wbudowany mechanizm, ponieważ zbyt szybki obrót skróciłby czas oddziaływania strumienia na powierzchnię. Skuteczność bierze się właśnie z połączenia siły uderzenia z powtarzalnym pokryciem.
Takie urządzenia pracują pod znacznie wyższym ciśnieniem niż dwa poprzednie typy, przez co radzą sobie z osadami, które już przywarły do powierzchni, zaschły lub są tłuste. Dostępne modele różnią się średnicą korpusu, długością rury, liczbą dysz oraz materiałem wykonania, a producenci oferują między innymi wersje ze stali nierdzewnej czy też przeznaczone do stref zagrożonych wybuchem. W prezentowanej na stronie https://aics.pl/wodne-glowice-czyszczace-do-zbiornikow ofercie firmy AICS znajdują się głowice myjące do zbiorników w kilkunastu wariantach parametrów, dobieranych do wielkości zbiornika i rodzaju zanieczyszczeń.
Dobór głowicy do rodzaju zabrudzeń i wielkości włazu
Podział między trzema konstrukcjami sprowadza się do relacji między ilością wody a siłą jej działania. Kula myjąca podaje dużo wody bez nacisku, turbina łączy umiarkowany przepływ z ruchem, a głowica obrotowa skupia energię w strumieniu przemieszczającym się po zaplanowanym torze. Im trudniejszy osad, tym bardziej opłaca się przesunięcie w stronę tego trzeciego rozwiązania, mimo wyższego kosztu zakupu.
Wybierając urządzenie, warto zacząć od dwóch pytań: jakie zabrudzenie trzeba usunąć i przez jaki otwór urządzenie ma wejść do zbiornika. Średnica włazu odrzuca bowiem część modeli jeszcze przed analizą parametrów. Dopiero potem sprawdza się ciśnienie i przepływ, jakie zapewnia instalacja, ponieważ głowica dobrana do mocniejszej pompy nie osiągnie zakładanej skuteczności przy słabszym zasilaniu.
Wsparcia merytorycznego przy powstaniu artykułu udzieliła firma AICS, dostawca komponentów do techniki wysokociśnieniowej dla przemysłu i myjni.






